niedziela, 2 września 2018
Strzały na Fobosie
Dwie mocne kawy do śniadania w całkowicie obcym miejscu. Musi tu być sporo przybyszy, skoro barman ma już wyryte na pamięć odpowiedzi na "100 pytań do...". No i niby wiem gdzie gadać, jeszcze chwilka z mapą tego miejsca i może nawet się nie zgubię. Sądząc jednak po klimacie rozmowy to jestem daleko od celnego strzału. Pytanie tylko czy chybiłem, czy po prostu strzelam ślepakami, ale o tym nie wiem.
Następny punkt dnia - długi spacer po dokach z dobrym widokiem na sprzęt do przeładunku i warunki pracy.
Bingo. Piękne sprzęty. Muszę chłopakom takiego jebnąć. Próbują żyć i robić legalnie, zupełnie jak Hisa i Andrew. Co im z tego wychodzi? Chuj wielki i dwa bąbelki, zupełnie jak Hisie i Andrew. Ktoś z kasą i sumieniem w stanie kolekcjonerskim (nieużywane, nierozpakowane) ma w dupie czy komuś rękę w robocie urwie dopóki robota jest zrobiona a hajs się zgada. Nasze życie w sumie też nie jest wiele warte. Wiedźmy Barbary też nie, tyle tylko, że staliśmy się bandą frajerów, która postanowiła zapłacić za towar więcej niż jest wart. Idealnie to widać na Fobosie...
I tak trafiony. Przywiozę wam porządny sprzęt chłopaki. Jeszcze nie wiem jak to zrobię w waszym budżecie, ale przywiozę wam porządny sprzęt.
Dobra czas na chłopaków z doków Amy Rowe... Ernest sprawdza broń i amunicję. Klamek nie ukradli, baterie są, tania bomba zawsze dobra bo dobra i tania. Jakiś reżyser starego kina podobno powiedział, że trzeba zacząć od porządnego jebnięcia a potem tylko podkręcać. Więc zaczynamy od bomby i zobaczymy co będzie 10 minut po zmianie...
[10 minut po zmianie]
Duży brodaty murzyn, który chyba nazywał się Terry, padł na jakąś starą skrzynię, która pod jego ciężarem poetycko rozłożyła się na wszystkie strony. Drugi osiłek osunął się tuż za nim pod ścianą zostawiając ściekającą powoli czerwoną plamę na ścianie. Trzeci doker po prostu padł między nich, nosem w podłogę.
No to pozamiatane. Fotka, "Pozdrowienia", wyślij... pikanie komunikatora. "Ty no nie wierzę! Odpowiedziała Ci po 11 sekundach?" Terry próbował wstawać ale spore ilości wypitego bimbru dawały grawitacji niesprawiedliwe bonusu do rzutów. "Laska musi Cię lubić, Erni". Jorge, ten spod ściany, oderwał się od czyszczenia kurtki służbowej z keczupu "A pokaż mi która nie ma miękko na punkcie żyjącego jeszcze kowboja!".
"Dobra chłopaki, dzięki za ten numer. Skoczę po drugą bombę, to o kobietach też pogadamy." Na Europie robią podobny bimber. Podły zajzajer. Dobrze, że mam gdzie spać i zjeść, poranek będzie śliczny... Może niepotrzebnie wkurzam tę dwójkę? Eeee pośmiejemy się po powrocie. Bomba, kredyty, powrót.
"Podłą robotę macie chłopaki... ta niunia co tu jest właścicielką to taka skąpa trąba czy po za mało na lewo przekręca, żeby ją było stać? Bo na biedną nie wygląda!"
[10 minut po drugiej zmianie]
Żeby was coś trzasło! Znów zapomniałem podlać Boba. Myśl o kaktusie wyrwała Ernesta z prysznicowych przemyśleń. Dobre chłopaki z tych dokerów. Tylko ciekawe co Amy robi w tych prywatnych dokach Acidalskich ważniaków.
Znów trzeba będzie pisać raport w stylu "wicie rozumiecie, coś wiemy, chuj możemy, to może wyślecie kogoś przystojniejszego?". Człowiek chce coś zrobić na legalu a tu się okazuje, że nie można mieć wszystkiego: coś zrobić albo na legalu. Chuj wielki, a na bąbelki to nas kurwa nie stać...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
=_="
OdpowiedzUsuń