niedziela, 31 marca 2019

Równowaga


Oparła się czołem o chłodną szybę, pustym  wzrokiem wpatrując się w rozmazaną plamę rozmigotanego miasta.  Przesuwające się jasne  paciorki świateł wozów i szmeterlingów, rozbłyskujące neony reklam, lampy  apartamentów i biurowców, latarni ulicznych i ozdobnych podświetleń – to wszystko zdawało się pulsować tajemniczym rytmem, którego znaczenia nie mogła uchwycić – irytowało ją to mocno, niczym wyraz, którego nie można  sobie przypomnieć, niczym twarz, której nie potrafi się przypisać do imienia. Stała tak na progu satori, ale oświecenie nie przychodziło.

Za mało whisky  — uśmiechnęła się gorzko, lecz przyzwoitość nie pozwalała jej iść po więcej.