sobota, 28 grudnia 2019

To ja już wolę demony...


Hashiko miał słabą głowę. Po czwartym kuflu wstał chwiejnie. W rozdygotanym tłumie nie była w stanie wychwycić jego słów, ale siedzące przy stoliku osoby zarechotały. Jeden z kumpli klepnął go w ramię wstając i po chwili we dwójkę, zataczając się i podśpiewując, zaczęli przedzierać się przez tłum w stronę wyjścia. Kiedy ją mijali w przedsionku, Hisa zgasiła obcasem niedopałek i naciągnęła mocniej kaptur. Odczekała chwilę, nim wyszła za nimi. Starała się trzymać dystans, a jednocześnie nie spuszczać podejrzanego z oka – mogła go łatwo zgubić w przewalającym się wszędzie tłumie, w plątaninie bram i uliczek. Hashiko ewidentnie kierował się w stronę nory, w której wynajmował swój kąt. Niemniej ciągle ktoś przy nim się kręcił i Hisa nie miała okazji, by zrealizować plan.

niedziela, 15 grudnia 2019

There's a hole in my soul


Siedziała w kącie, tym co zwykle, tak by nie rzucać się w oczy, ale móc obserwować salę. Mimo że było już bardzo późno, a raczej bardzo wcześnie, w knajpie kręciło się nadal sporo osób. Mieszanina odcieni skóry, kolorów włosów, języków.