poniedziałek, 25 czerwca 2018

Sprawa druga...

No dobra Ernest, Twoja druga sprawa w nowym życiu idzie nieźle, nie spierdol tego teraz! - powiedział do siebie w myślach, podrapał się po przedwczorajszym zaroście, wrócił wzrokiem na ekran służbowego komputera, na którym otwarty był plik raportu ze śledztwa tuż przed wysłaniem.



Pościg za studentami - opisany.
Foto "ważniaka" z parkingu - zamieszczone. Opis "ważniaka" - robił foto rejestracji, witał się z szefem bractwa, wyglądał na skurwiela... Wniosek do działu technicznego o obróbkę foto i możliwie dokładną identyfikację jegomościa.
Opis brawurowej jazdy w obawie o życie Hisy - jest. Odpowiednio barwny w opisie.
Foto "wiedźmy" z imprezy - zamieszczone. Opis "wiedźmy" - zachowywała się jakby jednak nie była nienormalna, mimo, że jej czynności wskazywały inaczej. Wyglądała na typ chłodnej, opanowanej. Coś dziwnego umie robić skoro straciłem przytomność. Nagranie z tego co robiła... zza jej pleców niewiele widać... Wniosek do działu technicznego o obróbkę materiału foto i video i możliwie dokładną identyfikację jejmości? Jest w ogóle takie słowo?

Na Europie żyło się łatwiej. Umierało się też łatwiej. Czy zamieniłbym wspomnienie z postrzału za bezbolesną śmierć?
Neee... mina marsjańskiego mięczaka, który w brutalnie szybkim czasie został uświadomiony, że 30mm to za mało na Europejczyka jest jednak bezcenna. Hehe... jakby wiedział co my na śniadanie jemy, przyszedłby odpowiednio wyposażony.

Minęła dłuższa chwila, kiedy Ernest gapił się na miasto przez szybę w swoim biurze. Godzina wskazywała, że nie opłacało się już iść spać. Obserwował niewyraźnie odbijający się w szybie ekran komputera. Okienko na środku było nieczytelne, lecz jego obecność tam wskazywała, że raport jest już wysłany.

Tylko po co Hisie o tym wiedzieć? Szlag... teraz mam u niej dług wdzięczności. Jak ja mam go niby spłacić? Kupić zapas karmy dla mecha-psów?

Ernest przemieścił się do biurka. Wyciągnął z szuflady szklankę, butelkę, zawartość butelki przelał do szklanki, resztę schował, szufladą trzasnął. Sączył whiskey, co zdarzało mu się dość nieczęsto, odkąd nie miał darmowych drinków w barze.


No i ciekawy gość z tego Andrew... ale chyba jednak jakiś szczypior. Pewnie taki co ma się za twardziela ale jeszcze nikogo nie skończył. Do tego, chyba jakiś erotoman...

Ciekawe czy pancerz będzie wystarczająco dobry, żeby dotrzymać tempa ekipie? Ciekawe jak długo będę musiał dłubać w złomie zanim sam coś takiego zrobię? Hisa chyba lubi takie gadżeciki.

Ci co znikają to mogą być przegrani z wyścigów. Jeśli tak, to oznaczałoby, że zaginionych jest więcej, niż nam powiedziano. Może ich nie zidentyfikowali? Albo mają jakiś dobry sposób na tuszowanie spraw.

Jestem bardziej głodny niż śpiący. Dziwne.

Przerwa w myśleniu zaowocowała znalezieniem pizzerii 24h z dowozem do biura. Pepperoni + Jalapeno = Lepsze życie.

Zdjęcia rejestracji robią przecież po to, żeby mieć możliwość skutecznie tropić i ścigać uciekinierów. Mają przecież jakieś artefakty przy sobie. Zapewne to są trefne towary. Dostają je jakoś i jak wpadną na pomysł, żeby zamiast się ścigać to spierdalać, i tamci ich gonią. To są Ci zaginieni! Jest ich niewielu, bo jednak trzeba być debilem, żeby wywinąć taki numer będąc marsjańską miękką fają.

Ciekawe, która teoria się sprawdzi?

Ernest patrzył na ostatni łyk whiskey. Sztoby dziengi były a chuj statajał! Odstawił pustą szklankę i zaczął szkicować podstawę swojego pancerza: szkielet, systemy ruchu, kontroli, siłowniki. Resztę obuduje się wokół...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz