niedziela, 24 czerwca 2018

Raport

Słońce bezlitośnie sunie jasną linią, rozświetlając kolejne fragmenty ogromnego pokoju. Dawno już zdobyło rozłożoną na podłodze szeroką matę, na której leżą skotłowany koc i płaska poduszka. Teraz przesuwa się po niskim stoliku, gdzie stygnie niedopita czarna herbata, a lampka otwartego laptopa miga ostrzegawczo. Kursor pulsuje po ostatnim wyrazie.

    Wstępne ustalenia nie potwierdzają, by ktokolwiek zaginął. Zarówno policja, jak i władze uniwersytetu potwierdziły brak zaginięć młodych ludzi we wskazanym czasie.

    Klub Alfa Lambda, do którego w przeszłości należał rektor, zajmował się dawniej głównie projektami badawczymi.
    Jedynie niektórzy obecni członkowie tego klubu byli karani za przekroczenie prędkości.

    Klub organizuje nielegalne wyścigi – zwycięstwo w nich jest przepustką do organizacji.

    Zwycięzcy niektórych zawodów mają prawo udziału w elitarnych zamkniętych imprezach: jedna taka została zorganizowana po wyścigu dnia 20, godzina 19.00. Udało nam się na nią dostać. Lokalizacja: 46-84, 10 km na wschód od Fortu Debron.

    W imprezie brało udział około stu młodych osób.
    Zachowanie zupełnie swobodne: przygodny seks, alkohol.

    Wyścigiem był zainteresowany pewien mężczyzna: rasa biała, wiek około 40, ubrany w zielony kombinezon, kapelusz. Poruszał się czarnym oplem. Nie był uzbrojony, nikt mu nie towarzyszył.
    Widziany na terenie parkingu, skąd ruszali zawodnicy. Rozmawiał z organizatorami, po czym odjechał w stronę Acidala City.(Załączniki 1-5)

    Na imprezie w tłumie wyróżniała się elegancka kobieta. Rasa biała, wiek ok. 35 lat, długie czarne kręcone włosy. Czerwony kombinezon. Siedziała odizolowana od uczestników jakby niewidzialnym kordonem. (Załączniki 6-10) 

    Nowi członkowie Alfy musieli złożyć jej coś w rodzaju daniny. Do ustawionej przed kobietą misy wrzucano różne przedmioty pochodzące według mnie z Ziemi: monetę, scyzoryk, zdjęcie z ramce etc.
    Kobieta wyciągnęła woreczek z krwią i wlała do misy(!).
    Około godziny 21.00 opuściła miejsce imprezy wraz z jednym ze studentów.



    Istnieje ogromne ryzyko, że zdekonspirowałam się.

*
Ostatnie zdanie Hisa pisała wiele razy, po czym kasowała je.
Gdyby liczyła, wyszłoby jej, że za jedenastym razem udało jej się postawić kropkę.

Jedenaście – pechowa liczba.

Szum wody i jej chłód działają kojąco, ale nie można stać wiecznie pod lodowatym strumieniem.
Trzeba pojechać do biura.

Tokugawa, wielki czarny doberman drzemiący koło stolika, podnosi głowę. Zarejestrował ruch.

No tak, suszarka... Może pora ściąć włosy?

Jego pani wychodzi z łazienki otulona ręcznikiem, niedbale związuje mokre pasma w jiretta musubi .

Pewnie nie odpalę motocykla. Muszę dorobić klucze. Ech, chłopaki z Szarej Mety chyba coś na to zaradzą mamrocze ni to do siebie, ni to do psa.

Pochyla się nad laptopem.

To wielka sztuka tak zgrabnie czegoś nie napisać.

Wyślij.

Wyrzucą mnie... W sumie powinnam odejść. Popełniłam niewybaczalny błąd. Jak najgłupszy uczniak...
Bobby, wiem, co byś powiedział.

Ręcznik zsuwa się na podłogę.

Czy dostąpię łaski harakiri?
To wszystko jego wina!!!

Szelest materiału.
Dźwięk suwaka.
Dłonie wygładzają opinający ciało kombinezon.

To była moja decyzja.

Długa mitenka opleciona japońskim smokiem wsuwa się na dłoń.

Ja... nie mam żadnej pamiątki po matce... szepcze.

Palce lewej ręki zginają się i prostują.

Bałam się o...

...o...
...o to, co może wyjść z tej misy.

Długie sznurówki naprężają się, wysoki but opina łydkę.

Co on sobie wyobraża? Potrzebuję niani? Próbował mnie podejść?! Ten tupet...

Szeroki pas zostaje poprawiony, by dobrze leżał na biodrze.

Muszę ustalić, kim była ta kobieta. Po co to robi? Tak krew...

Jak to głowica z uranu? To przecież... Czemu... czemu on tam zemdlał?

Pistolet znika w niewielkiej torbie przyczepionej do pasa. Laptop ląduje w plecaku.

Keikai!

Tokugawa podnosi się i przechodzi naprzeciw drzwi. Wielkie czarne cielsko kładzie się cicho, łeb układa się na łapach.

Postawione uszy rejestrują trzaśnięcie drzwi, zgrzyt kolejnych zamków.

Słońce dopełza do stolika z ułożoną przemyślnie kompozycją kwiatów. Na metalowym kazanie kołyszą się fioletowe hiacynty.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz